Menu

Mi chiamo Elisabetta

Czyli jak nauczyłam się kochać siebie i moje nowe życie w Trieste

Scooter

eliatrieste

Szesc pracowitych dni a z kazdym dniem robi sie coraz cieplej, wlasciwie to juz nie jest cieplej ale pieklej. Sobotni wieczor z przyjaciolmi na tanecznej imprezie nad samiuskim morzem, spodziewalam sie powiewu morskiej bryzy, nic z tego. Powiew moglam sobie poczuc wracajac skuterem do domu. Skuter wyglada mniej wiecej tak, zeby nie bylo, ze to jakis komarek :)

134209718fdb92e59d13e4840ba37c4c2dd8e66ce

Mimo wszystko moja fascynacja do jazdy na skuterach&motorach jest delikatnie mowiac srednia, zwlaszcza gdy wybieramy sie na wyjsiowe imprezy. Na nic sie przydaje fryzowanie i modelowanie porzadanej fryzury bo potem na to sie wcisnie kask i w efekcie zawsze wychodzi z niego przyplaskana fryzurka w stylu "olaboga".  Na wyjscie zazwyczaj mam na sobie kusa kiecke i szpilki, po usadzeniu czterech liter na skuterze moja kusa kiecka ledwie mi zaslania owe cztery litery i w tym przypadku ciesze sie, ze mam kask na glowie :)

Niewatpliwa zaleta skuterowania jest jednak to, ze szybko wymija sie uliczne korki i praktycznie nie ma problemu z parkowaniem wiec od czasu do czasu lubie taki rodzaj podrozowania, zwlaszcza gdy mam na sobie portki :)

 

"Saldi"

eliatrieste

Wczoraj oficjalnie rozpoczely sie letnie wyprzedaze, dla mnie co najmniej o jeden miesiac za wczesnie ale czego sie nie robi, zeby ludziska ucieszyc. Corocznym zwyczajem pierwszy wieczor wyprzedazy cale centrum miasta zamienia sie w ogromny deptak i kto zyw przybywa, zeby sobie podeptac :)
Notte_bianco_rosa_trieste_Giro_dItalia_20142

Sklepy pootwierane do pierwszej w nocy chociaz specjalnego szlu na kupowanie nie ma bo zakupy jesli ktos chce, to robi raczej w dzien ale jest dobry powod zeby sie poszlajac po miescie.

Wyruszylismywiec  i my, glownie w celu spotkania z przyjaciolmi. Wszystkie lokale pootwierane, stoliki na zewnarz, wszedzie rozbrzmiewala muzyka i pogoda cudownie dopisala. Dopadlismy wolny stolik na szesc osob i spedzalismy milo wieczor w towarzyswie sauvignon... Potem byl inny bar, gdzie  lokalna grupa rockowa grala i spiewala znale kawalki. Szkoda, ze nie mialam butow na plaskim obcasie i sobie nie poskakalam, sauvignon mogloby sie wyszumiec i nie obudzilabym sie z bolem glowy :))

Na nauke nigdy nie jest za pozno...

eliatrieste

Niespodziewanie dostalam propozycje nauki nowego zawodu i zatrudnienia gdy juz sie owego zawodu naucze. Bezrobocie we Wloszech jest wysokie i szans na poprawe sytuacji nie widac... Jednak ta praca lekka nie jest i  dlatego brakuje chetnych, zwlaszcza latem... Chodzi o profesjonalne prasowanie w malej pralni, sa tam oczywiscie urzadzenia do mechanicznego prasowania ale pewne wykonczenia trzeba wykonac recznie. No wiec sie ucze w temperaturze otoczenia okolo 40° :)

Kiedys bylam pewna, ze chce pracowac przy opiece strszych osob. Myslalam, ze znajde zatrudnienie w jednym z licznych domow opieki ale nie mialam uprawnien, wiec pracowalam prywatnie. Z podopiecznymi szybko zwiazywalam sie emocjonalnie a potem niespodziewanie przychodzila  smierc... Takie  zmiany przezywam gleboko i dlugo dochodze do siebie... 

Tak wiec od okolo dwoch lat pracuje jako pomoc domowa u osob zdrowych, robie swoje i ide do domu. Swietna sprawa :) Jest tylko male "ale", ta praca nie daje mi poczucia stabilnosci i niezaleznosci a dla mnie to podstawa. Od Luia nie biore ani grosza, place swoja polowe za rachunki, tak samo jest podrozami, wszelkie koszty dzielone sa po polowie. Do pelni szczescia potrzebuje poczucia niezaleznosci, nie tylko finansowej.

Poraz kolejny rozpoczynam jakis etap, uczac sie czegos nowego. Powiem szczerze, latwo nie jest  :))

2183505_nanaukenigdyniejestzapozno

 

 

 

Jak nauczylam sie kochac siebie cz.II

eliatrieste

Zanim zaczne kontynuacje mojej historii chce nadmienic, ze zachecila mnie do tego Helena Zarzecka, ktorej dziekuje za wsparcie i dodanie odwagi :)

Gdy umarla milosc zniknela tez nadzieja, siedzialam w kuchni na podlodze oparta o szafke i plakalam nie wiem jak dlugo... dotarlo do mnie, ze ON sie nie zmieni, ogarnelo mnie poczucie bezmiernej pustki. O rozwodzie wowczas jeszcze nie myslalm, bylam osoba gleboko wierzaca no i byly dzieci...

W tym czasie pracowalam jako akwizytor, zajmowalam sie bezposrednia sprzedaza ksiazek. Dzieki temu mialam kontakt z ludzmi, wyjezdzalam na szkolenia. Mialam tez cudowna przyjaciolke Iwonke, to jej po raz pierwszy odwazylam sie opowiedziec o tym, co przezywalam. Pomalutku uczylam sie pewnosci siebie. 

Kiedys uslysalam opowesc kobiety, o tym jak poradzila sobie z agresja meza. Sprobowalam i ja. W spokojnej rozmowie powiedzialam mu, ze jesli jeszcze raz mnie udezy to mu odplace, zasmial sie szyderczo bo ja mialam jakies 50kg a on  okolo setki, poza tym kiedys cwiczyl kun-fu...ze spokojem powiedzialam, ze moge mu odplacic w nocy, gdy spi... Oczywiscie nigdy bym sie na to nie zdobyla ale ex sie przestraszyl i o to mi chodzilo. Jeszcze jeden raz sprobowal podniesc na mnie reke, szybko nadstawilam policzek i powiedzialam "bij w twarz, wszytkim opowiem kim jestes"  Usmiechnal sie glupio... a ja poczulam naplyw sily i odwagi. 

 Jednak ciagly stres powodowal, ze chorowalam bez przerwy, organizm nie mial sily sie bronic i czesto konczylo sie na szpitalu. Postanowilismy znow sie przeprowadzic, tym razem blisko moich rodzicow, ktorzy zaproponowali by ex pracowal jako pomocnik w gospodarstwie i tym samym nie bedziemy przymierac glodem. Tak nastaly tzw.lepsze czasy, mielismy nawet swoje autko, prezent od tesciowej. Dowcipny los sprawil, ze od ciaglego przesiadywania w golebnikach ex nabawil sie astmy, nawet chwilowy kontakt z golebiami powodowal wysoka goraczke i dusznosci. Ku mojemu zadowoleniu  znalazl inne hobby: pszczoly, tak wiec oplywalismy miodem :)

 Moja kochana Iwonka, postanowila wyjechac do pracy do Wloch, wyszla za maz i zamieszkala we Wloszech. Byla jedyna osoba, ktorej zwierzalam sie ze wszyskiego, cieszylam sie jej szczesciem a jednoczesnie zazdroscilam, byla w moim wieku i dopiero zaczynala zycie, moje wydawalo sie stracone. Zawsze mialam wsparcie w starszej siostrze ale byla w tym czasie bardzo zapracowana i miala swoje problemy wiec nie chialam dokladac jej moich. Mialm  przyjaciolke ze szkolnych lat, na skutek stresow w malzenstwie znalazla sie w psychiatryku, nawet gdy czula sie juz dobrze nie mialam odwagi opowiadac jej o moich rozterkach zyciowych. Postanowilam wiec udac sie do poradni rodzinnej i szczesliwie trafilam na  wspaniala psycholog, ale wizyty mialam tylko taz w miesiacu, kropla w morzu potrzeb. Popadlam w depresje, wizja calego zycia u boku exa napawala mnie myslami samobojczymi, jako osoba wierzaca mogalabym jedynie zyc w separacji samotnie...Nie wyobrazalam sobie zycia bez Boga i kosciola, nie tolerowalm hipokryzji, ze niby chodze do kosciola a robie swoje, tkwilam wiec w labiryncie czarnych wizji.

Pomoc farmakologiczna okazala sie niezbedna, chec do zycia zaczynala wracac. Nalogowo czytalam ksiazki i poradniki psychologiczne, gdy przeczytalam wszystko co bylo w bibliotece czytalam od nowa i zapisywalam w zeszycie cytaty, ktore uwazalam za istotne. Ex zlagodnial, prawde mowiac zaczal mnie kochac po swojemu i byc moze gdyby nie te 10 koszmarnych lat  mielibysmy szanse byc razem do tej pory... 

Nie tolerowalam juz jego dzieciecej nieporadnosci, hipohondrii, notorycznego unikania odpowiedzialnosci. Nie bardzo mu sie chcialo pomagac w gospodarstwie, nie lubil maszyn rolniczych a na polu bylo za goraco a przeciez on ma astme itd. Rodzice wyraznie dali mi do zrozumienia, ze pomagaja nam tylko dlatego, ze sa wnuki. Ex nie mial zadnych skrupolow, potrafil np. bez pytania wziac z garazu samochod mojego ojca i odstawic popsuty i miec pretensje, ze wszyscy sie go czepiaja. Przyklady moglabym mnozyc. Mialam nadzieje, ze dzieki hodowli pszczol uda nam sie uniezaleznic od rodzicow ale nic z tego, ex mial niesamowity talent do unikania pracy zarobkowej. Ja postanowilam, ze nie pojde do pracy by karmic darmozjada...

Ktoregos dnia zadzwonil telefon, to byla Iwonka z Wloch, miala  juz dwojke dzieci i zaprosila mnie do siebie w odwiedziny. Poprosilam, zeby znalazla mi jakas prace ma miesiac, zebym mogla zarobic na bilet. Mialm zastapic jej kuzynke w Reggio Calabria w opiece nad chora staruszka, znajomosc jezyka nie byla konieczna... Wyjechalam dwa razy na trzy miesiace i stal sie cud, zdobylam sie na odwage by zlozyc papiery rozwodowe. Przekonalam sie jak wspaniale sie czuje bez exa na karku, przekonalam sie, ze moge spokojnie zarobic na utrzymanie dzieci. Ex plakal i blagal na kolanach, nic nie pomoglo. 24 czerwca 2004 roku dokladnie w czternasta rocznice slubu odbyla sie sprawa rozwodowa; po kilku miesiacach nastepna i bylo po wszytkim. Powrocilam do panienskiego nazwiska, o dziwo moi rodzice okazali sie dla mnie wielkim wsparciem, byli naprawde kochani. 

W kosciele poprosilam o wykreslenie mnie z ksiag i stalam sie oficjalnie osoba bezwyznaniowa, wiary nie odbierze mi nikt.

Tak pokochalam siebie, do pokochania mojego zycia i do spelniania marzen droga byla jeszcze daleka ale to juz temat na zupelnie inny wpis :)

 

 

 

 

 

Jak nauczylam sie kochac siebie cz.I

eliatrieste

Po wielu wahaniach postanowilam opisac temat, ktory umiescilam w podtylule bloga bo jak do tej pory opisywalam jedynie to jak wyglada moje zycie obecnie. 

Moi rodzice prowadzili gospodarstwo rolne, dosc duze i dobrze prosperujace dzieki ich nadludzkiej pracy i sumiennosci. Wraz z moja starsza siostra od najmlodszych lat mialysmy obowiazek we wszystkim pomagac a pracy nigdy nie brakowalo. Pochwaly nie byly w zwyczaju moich rodzicow ale kary i nagany byly na kazdym kroku i oberwac mozna bylo bardzo latwo. Podstawowym grzechem wedlug mamy bylo lenistwo, ona nie odpoczywala nigdy... Ktoregos dnai zadalam jej pytanie, dlaczego nie moze nas po prostu kochac, odpowiedziala "A za co was kochac dziwy bezwtydne!" Jej zdaniem powinnysmy sie wstydzic, ze zamiast pracowac wolimy tracic czas na przyklad czytajac ksiazke...Wmawianie poczucia winy doslownie za wszystko bylo podstawowym srodkiem wychowawczym... Tak wiec roslam w przekonaniu, ze jestem niekochana, leniwa, glupia i...brzydka.

W kosekwencji jak najszybciej chcialam stac sie niezalezna, po maturze poszlam do pracy i szukalam meza. Maz owy powinien byc przeciwienstwem wszytkiego, co bylo mi do tej pory wpajane. Mimo braku urody  nie narzekalam na brak powodzenia u plci przeciwnej ale ja szukalm tego INNEGO. Interesowam sie wowczas innymi wyznaniami i tak poznalam Exa. Ex byl chlopcem chudym, wysokim, rudowlosym i pryszczatym. Enigmatyczny, zamyslony, o dobrodusznym, niesmialym spojrzeniu. Kochal przyrode i zwierzeta, byl wegetarianinem i malowal brazy... Zakochalam sie bez pamieci, on nie koniecznie ale skoro tak bardzo go kochalam to zdecydowal sie mnie poslubic. Mialam lat 21, on 27, slub odbyl sie 24 czerwca 1990 roku w kosciele "niekatolickim", tak zmienilam rowniez wyznanie...

Draznily mnie pytania z czego bedziecie zyc, Bog przeciez nam dopomoze...Zamieszkalismy na wsi wystarczajaco daleko od moich rodzicow, zeby nareszcie poczuc sie wolna i cieszyc sie w pelni doroslym zyciem. Szybko zaszlam w ciaze i rownie szybko przekonalam, ze ten romantyczny chlopiec, za ktorego wyszlam, gdzies przepadl. Jego miejsce zajal leniwy nicpon, pracy nie szukal bo nie bylo sensu, w kraju zaczelo krolowac bezrobocie, zwlaszcza jesli ktos mieszkal na wsi na Mazurach... Glownym zajeciem exa byla hodowla golebi i glownie temu hobby poswiecal swoj czas. Klecil golebniki, klatki, puszczal golebie na loty i zawsze znajowal kolegow golebiarzy... Po narodzinach Corci przeprowadzilismy sie blizej rodzicow i tak rozpoczal sie nasz eksodus po roznych wioskach a  kazda przeprowadzka byla nadzieja przemiany exa na lepsze. Moj romantyczny chlopiec czasem wracal i to podtrzymywalo moja wiare i milosc. Na swiecie pojawil sie Synek i zaczelam zartobliwie nazywac siebie samotna matka trojki dzieci. 

Czasami mieszkalismy w warunkach iscie spartanskich, pralam pieluchy w lodowatej wodzie ze studni...praktycznie wszystko robilam sama. Tesciowa zwykla mawiac, ze skoro ON nie pije, to za taki luksus powinnam exowi nogi myc i brudna wode pic, o ja niewdzieczna, nie potrafilam docenic takiego skarbu jak jej syn... Ex czasami dorwal jakas prace, popracowal  najwyzej miesiac i rzucal prace, zapewnial, ze bedzie sprzedawa obrazy...ale malowal niewiele, byly golebie do dogladania i koledzy golebiarze do tracenia czasu... Zawsze kochalam obrazy i pomagalam exowi jak moglam w rozwijaniu jego talentu. Ex uczony nie byl, nie skonczyl nawet zawodowki ale talent mial, zwlaszcza w kopiowaniu obrazow z roznych reprodukcji. Czasami sprzedalismy jakis obraz ale ledwie sie zwracalo za koszty farb i pedzli.

Gdy dzieci byly nieco wieksze podejmowalam rozne prace dorywcze typu ankieter lub akwizytor, jedynie na taka prace owym czasie moglam liczyc. Ktoregos dnia mialam byc poza domem caly dzien, rano ugotowalam z tego co bylo cos w rodzaju bigosu, powiedzialam  zeby ugotowal ziemniaki. Mialam wyliczone pieniadze jedynie na bilet i sucha bulke, gdy wieczorem wrocilam do domu na kuchence stal pusty brudny garnek po bigosie, zadnych ziemniakow, nie bylo nawe chleba... Wyszlam z domu by dzieci nie widzialy jak rycze...

Ciagly brak pieniedzy powodowal ciagle awantury, stalam sie chuda i wredna, ex przytyl ( zarl wszystko) i czasami mnie palnal zebym sie zamknela. Nidy nie uderzyl w twarz, bo zostalby slad i wyszloby na jaw, ze nie jest on takim aniolkiem jakiego wszedzie zgrywal. Pewnego razu rozwieszajac pranie na strychu uslyszalam jak ex drze sie na cos a potem  przelazliwe mialczenie kota. Zbieglam na dol i zobaczylam exa okladajacego szczotka malego czarnego kociaka, chwycilam exa za jego ruda czupryne i w odpowiedzi oberwalam po plecach kijem od szczotki nie wiem ile razy...modlilam sie tylko, zeby nie pekl mi kregoslup... Kociak jakims cudem przezyl a ja wybaczylam exowi poraz kolejny bo to przeciez byla moja wina, ze go sprowokowalam...

Wybaczalam i nadal kochalam ale stan moich nerwow byl coraz bardziej kruchy. Gdy ktoregos dnia znowu nie bylo co do garnka wlozyc a on jak zwykle wychodzil bo mial cos waznego w golebniku zrobic, zaczelam lamentowac na biede i zycie, slyszac to, wrocil z podworka a ja myslalam, ze mnie obejmnie i przytuli...otworzyl drzwi uderzyl w ramie az sie zachwialam i wyszedl bez slowa... Tak umarla milosc...

cdn.

 

 

© Mi chiamo Elisabetta
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci