Menu

Mi chiamo Elisabetta

Czyli jak nauczyłam się kochać siebie i moje nowe życie w Trieste

HSP i smocza lilia

eliatrieste

Od zawsze wiedzialam i czulam sie "inna" i do tego swiata niepasujaca ale robilam wszystko co bylo w mojej mocy by sie jednak dopasowac. Skutek taki, ze popadalam w stany depresyjne... ciagle wrazenie osamotnienia i poczucie ze nikt mnie nie rozumie...

Zaczytywalam sie w roznych psychologicznych poradnikach by jakos sobie pomoc ale dopiero teraz odkrylam, ze istnieje  cos takiego jak HSP - highly sensitive person, czyli po naszemu WWO - wysoko wrazliwe osoby...Placze nie tylko na filmach ale sluchajac muzyki, zwlaszcza na zywo, patrzac na obrazy, uwielbiam muzea, niemal codziennie placze ze wzruszenia... to tylko jeden z wielu symptomow a ja mam  niemal wszystkie pozostale i nareszcie wiem, ze nie jestem sama takim dziwolagiem, co za ulga :)) Jakby ktos byl zainteresowany, to moze kliknac obok w link  kroliczka doswiadczalnego.

A teraz cos z zupelnie innej beczki...Dwa kroki od mojego domu rosnie sobie taka oto roslina, na ktora nie zwracalam uwagi dopuki nie zakwitla...

20170518_124216

20170518_124230

Kwiat robi nieziemskie wrazenie barwa, wygladem, rozmiarem i...odorem... Zeby dowiedziec sie co to bylo, wpisalam w google "smierdzacy kwiat" i teraz juz wiem , ze jest to Dragontea czyli smocza lilia. Podobno odstasza gryzonie, nie dziwie sie gryzoniom, dziwie sie, ze ktos posadzil ten kwiat pod oknem :))

 

Matrix

eliatrieste

Dzis rano amore mio wyruszyl w podroz do Rzymu; wyruszyl samochodem campingowym w towarzystwie dwoch przyjaciol, wielbicieli tenisa, bo wlasnie sie rozpoczal turniej w Rzymie. Wroci za cztery dni, wiec mam labe, nie musze gotowac i telewizor jest tylko do mojej dyspozycji...

Wczoraj wieczorem lecial w tv. "Matrix", uwielbiam ten film i widzialm niezliczona ilosc razy, Lui nie widzial nigdy, tzn. raz probowal ogladac ze mna ale zasnal po kilkunastu minutach... Wiedzialam, ze tym razem byloby tak samo wiec odpuscilam, jesli bede kiedys miala ochote popatrzec to sobie obejrze, bez reklam. Poszlam spac, wlasciwie zawsze chodze spac wczesnie...lubie spac :)

Lui nie trawi zadengo filmu fantasy, s-f itp. Nie widzial NIGDY  "Gwiezdnych wojen" " Wladcy pierscieni", "Harrego Pottera" i calej masy innych. Z filmow oglada tylko trillery, niektore komedie i od czsu do czasu cos innego gdy podoba mu sie glowna aktorka... Telewizor sluzy glownie do ogladania wiadomosci, sportu i kanalow muzycznych... a mieszkanie malutkie, w sypialni sie tylko spi, bo miesci sie tam jedynie lozko i szafa (7-drzwiowa), wiec zycie domowe toczy sie w kuchni, sluzacej za pokoj dzienny... za to telewizor mamy duzy...

Tydzien temu, w niedziele przy obiedzie lecial w tv program w stylu "cudowna Italia" i pokazywano ogrod, gdzie ktos uprawial karczochy, zwylke nic a mnie wzielo na plakanie, no szlochalm jak bobr prawie do wieczora, bo mialam kiedys dom na wsi i ogrod i las niedaleko i dzieci blisko i tylko chlop byl do d. i nie szlo zyc... 

 Stworzylam sobie nowe zycie, niemal idealne i chce czerpac z niego ile sie da najlepszego... jutro wizyta u endokrynologa musze sprawdzic te guzki na tarczycy, pojutrze mammografia...copolroczne sprawdzenie jak sie maja moje podejrzane guzki i guzy...

 

Risotto po mojemu

eliatrieste

Maj jest bardzo majowy tego roku, cieplo i deszczowo, od czasu do czasu slonecznie ale zeby nie bylo, ze ja tylko o pogodzie to dzis powiem cos o jedzeniu :)

Jedna z ulubionych potraw Lui jest risotto, kiedys  o przygotowywaniu tej potrawy wiedzialam tylko tyle, ze glownym skladnikiem jest ryz. Z pomoca przyszedl oczywiscie niezastapiony internet :)

Najpierw nauczylam sie robic risotto z gorgozola a potem zaczelam sie bawic z innymi skladnikami. Wczoraj na kolacje zrobilam cos takiego:

20170506_193351

Cozze czyli malze sa dosc proste w przygotowaniu, najwiecej czasu schodzi przy czyszczeniu muszelek z morskich osadow, kazda z osobna trzeba wyszorowac najlepiej druciakiem pod bierzaca woda...

Nie wiem, czy mozna dostac w Polsce swieze malze a z nieswiezymi lepiej nie eksperymentowac  wiec opowiem jak robie risotto z krewetkami, tu akurat mialam mrozone.

20161113_110111

 

Na porcje dwuosobowa wystarczy 20-30 dkg. Obgotowalam je doslownie 1-2 minuty, wyjelam z wywaru i oddzielilam od skorupek 

20161113_110658

Oczysczone krewetki zostawilam z boku a na bazie skorupek, zrobilam wywar do risotto, przyznam sie, ze ulatwiam sobie sprawe uzywajac gotowego bulionu warzywnego w proszku i przecieru pomidorowego...

20161113_122433

Na szeroka patelnie wlewam troche oliwy z oliwek i wsypuje ryz, okolo 3/4 szklanki i podsmazam kilka minut caly czas mieszajac, potem wlewam po trochu bulion i mieszam, gdy sie wchlonie to dolewam kolejna porcje bulionu i mieszam... i tak okolo 15-20 minut, ryz nie powinien byc zbyt rozgotowany. Poniewaz wywar robilam na luskach od krewetek wiec go przecedzilam, zeby sie nie trafily jakies niespodzianki na talerzu .20161113_125101

 Gdy ryz jest gotowy i wchlona caly wywar dodaje krewetki, mieszam zdejmuje z ognia. Zbyt dlugo gotowane krewetki robia sie gumowate.

20161113_125708

Do takich potraw pasuje tylko wino biale, tutaj wysmienity ponot griggio...

Smacznego :)

Majowo

eliatrieste

Dlugi majowy weekend tutaj jest nieco krotszy niz w Polsce, bo juto sie wraca do pracy. Slonce swieci, na jutro znow zapowiadaja deszcze. Po obiedzie idziemy na zwyczajowy spacer a miejsc do spacerowania nie brakuje. Ponizej uwielbiana przez tutejszych mieszkancow "Napoleonica"

20161103_151015

Oprocz wspanialych widokow mozna rowniez podziwiac odwage amatorow wspinaczki

20161103_150919

A jesli juz mowa o majowce to pokaze Wam, jakie ostatnio zdjecie z majowki znalazlam przez przypadek w starej mailowej poczcie sprzed osmiu lat!

ela_2009Suowo

Jak widac, zmienilam sie nieco :))

W kilku slowach

eliatrieste

Spojrzalam na date ostatniego wpisu...no troche mnie nie bylo... niemoc tworcza, melancholia, potrzeba bycia sama ze soba...

 Wlasciwie wszystko jest ok, kocham i jestem kochana,  chodze z usmiechem do pracy ale pracuje nie za wiele, spotykam sie od czasu do czasu ze znajomymi a okazji nie brakuje bo i swieta i wysyp urodzin, dzis na przyklad sa urodziny Luia.

Wczoraj z tej okazji byl rodzinny obiad, bylo swieto narodowe we Wloszech, wiec wszyscy mieli wolne. Rodzina Luia to jego syn, mama, tata i ja,  wiec zapakowalismy sie do samochodu i jedziemy do lokalu, zazartowalam, ze moja rodzina nie zmiescilabyby sie w autobusie...

 Za kilka dni mija szesc lat od mojego przybycia do Trieste, moge szczerze powiedziec, ze ostatnie piec byly najpiekniesze w moim zyciu a to dopiero poczatek, bo zamierzam zyc dlugo i szczesliwie :)

 

© Mi chiamo Elisabetta
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci