Menu

Mi chiamo Elisabetta

Czyli moje nowe życie w Trieste

Przed wyLOTem

eliatrieste

Poniewaz Swieta spedzilam we Wloszech, wiec do Polski lece teraz. Dobrze sie sklada, bo w srode bedzie  dzien babci w przedszkolu...Wnuczatko  moje nie moze sie doczekac kiedy przyjedzie babcia z walizka pelna prezentow :) 

 Walizka juz prawie gotowa, zostalo jeszcze kilka drobiazgow do zapakowania. Jak zwykle stresuje sie przed podroza, zwlaszcza na mysl o Dworcu Centralnym w Warszawie. Z  lotniska jade na dworzec a potem pociagiem do Olsztyna. Na centralnym zawsze sie gubie, no i te ruchome schody i ja z walizka... Nie mam typowego leku wysokosci, bo lubie latac samolotem i patrzec przez okienko na swiat w dole. Mam zawroty glowy na ruchomych schodach i tym podobnych, wiec zazwyczaj prosze kogos by stanal przede mna i pomogl zjechac w dol... z wjazdem na gore nie mam problemow :)

Mam juz za soba wizyte w prefekturze w sprawie obywatelstwa, czekalam na te wizyte prawie rok od zlozenia wszystkich dokumentow i dowiedzialam sie, ze bede czekac jeszcze ze trzy lata, bo teraz takie sa termniny. Jednak przy moich obecnych dochodach, slabe sa nadzieje, ze sprawa bedzie rozpatrzona pozytywnie. Lui wymyslil sobie, ze sie pobierzemy gdy uzyskam obywatelstwo hehe :))

Ide przepakowywac walizke, bo jak zwykle polowa rzeczy mi sie w niej nie miesci :)

 

Befana i Pignarul

eliatrieste

Rok zaczal sie aktywnie wiec nie mam za wiele czasu na pisanie ale wczorajszy wieczor zasluguje na opisanie. Jak co roku, zostalismy zaproszeni do przyjaciol w regionie Friuli, gdzie w specyficzny sposob swietuje sie Epifanie. O Trzech Krolach (we Wloszech sa to Trzej Magowie) nikt tutaj raczej nie wspomina bo najwazniejsza jest BEFANA. Wlosi sa zdziwieni, ze nie wiedzialam, kto to jest Befana, przeciez "caly swiat" wie, ze   czarownica Befana 6 stycznia lata na miotle i roznosi  grzecznym dzieciom  slodycze a niegrzecznym dzieciom przynosi wegiel... Nawet wczoraj Lui probowal przekonac mnie, ze Befana jest znana na calym swiecie i tylko my Polacy tacy nieuswiadomnieni...

Pignarul - wymawia sie "piniarul" (nazwa w jezyku Friulano) to tradycja nielicznych wloskich regionow, jest to ogromne ognisko, rozpalane w  swieto Trzech Kroli lub w poprzedzajacy go wieczor. Pytalam wczoraj tubylcow, skad sie wziela idea palenia tego stogu, powiedziano mi, ze ogien mial wskazywac Befanie droge, zeby wiedziala, gdzie zostawiac podarki. Jednak glownym motywem  jest obserwowanie, w ktorym kierunku leci dym, jesli w kierunku morza, to zapowiada sie obfity, dobry rok, jesli dym unosi sie w przeciwnym kierunku, bedzie rok kiepski. 49464998_1226635010819815_5266726036384514048_n

Po obserwacji tegorocznego Pignarul, moge Was zapewnic, ze rok bedzie pozytywny bo dym wznosil sie wysoko w gore i delikatnie kierowal sie w kierunku morza :)

 Dla mnie to nowosc, bylam na takim wydarzeniu poraz pierwszy bo pomimo corocznych zaproszen, zawsze cos nam wypadalo. Zachwycila mnie serdeczna i rodzinna atmosfera wsrod gosci a bylo nas dorze ponad setka osob. Nasi znajomi maja dom z obszernym terenem gdzie ustawione sa stoly, byla muzyka, gorace dania, ciasta, wino i napoje, bylo losowanie fantow na loterii, przyleciala Befana na miotle z koszem slodyczy dla dzieci... Rodzina naszych znajomych organizuje to przyjecie od 60 lat, w organizowaniu pomagaja sasiedzi i liczni przyjaciele. Mimo zimna, atmosfera byla goraca i naprawde jedyna w swoim rodzaju. Serce sie raduje i czlowiek na nowo zaczyna wierzyc w dobro. Mam nadzieje, ze tradycje takie jak ta, nigdy nie zanikna.

Krotkie podsumowanie

eliatrieste

Wczorajszy dzien spedzilam w lozku i  jestem bardzo wdzieczna grypie, ze zawitala do mnie przed Sylwestrem bo przeciez bilety na bal kupione i Lui zaniepokojony bardzo czy dam rade sie wykurowac do jutra. Dzis juz jestem w pionie, co prawda dosc niestabilnym ale juz chodze a jutro nawet zatancze na obcasach :))

Mijajacy rok byl obfity w wydarzenia, po pierwsze slub mojego Syna, maximum cudownych emocji i szczescia, polecam kazdemu :)) Drugie wydarzenie bylo dla mnie bardzo wazne i kosztowalo sporo emocji i stresu przy okazji bo zamknelam historie z polskimi dlugami bakowymi, ktore byly poniekad powodem mojej emigracji. Dalam rade i duma mnie rozpiera, ze te kalwarie przeszlam zwyciezko. Pozatym byly podroze blizsze i dalsze, byly huczne urodziny Luia, bylo odejscie z jednej pracy i zaczecie nowej, slowem troche sie dzialo...

Nadchodzacy rok juz przygotowal pewene atrakcje np. na styczen mam wyznaczona date w prefekturze w sprawie mojego obywatelstwa wloskiego (wniosek zlozylam prawie rok temu). Inna atrakcja dotyczy mieszkania, pamitacie jak narzekalam na male mieszkanie? Lui sam z siebie zdecydowal, ze sie w tym roku wyprowadzi i dzis dal ogloszenie o sprzedazy naszego... A na wiosne czeka mnie zmiana z 4 na 5 z przodu, wiec 2019 zapowiada sie niezle :))

Wszystkiego Najlepszego w Nowym Roku!!!

Buon Natale

eliatrieste

Wszystkiego najlepszego moi Kochani Blogowicze, spelnienia marzen, duzo zdrowia, radosci i pogody ducha!

47682519_1206856449464338_944838916165337088_n

Weekend w Padwie

eliatrieste

Zaczne od tego, ze Lui uwielbia Bryana Adamsa, ktory mial koncert w Padwie, wiec wymyslilam, ze przy okazji spedzimy tam weekend i przynajmniej zwiedze miasto, bo koncerty to nie moja bajka. Pojechalismy pociagiem, nieco ponad dwie godziny jazdy i nie ma stresu, ze na remontowanej autostradzie spotka nas jakas niespodzianka.

Jak zwykle wszytko mielismy dopracowane na ostatni guzik, kupione bilety na pociag, apartament blisko centrum, a Lui juz na tydzien wczesniej zarezerwowal stolik w restauracji... W planowaniu podrozy doszlismy do perfekcji :)

Padova okazala sie piekniejsza niz sie spodziewalam, mimo listopadowej aury. 

46801567_1196803270469656_2794028667322236928_n

 Ponizej bar w Ghetto Ebraico, kilkakrotnie tedy przechodzilismy majac nadzieje, ze zwolni sie miejsce przy ktoryms stoliku, ale za kazdym razem wszystkie stoliki byly zajete :)

46803960_1196803560469627_1568435006102044672_n

Obeszlismy miasto wzdluz i wszez zwiedzajac wszystko co sie dalo. Ponizej Palazzo della Ragione z 1219 roku w, w ktorym  obecnie miesci sie targowisko, az sie prosilo, zeby kupowac wloskie przysmaki.

46986529_1196803520469631_6791586945706229760_n

Zachwycajaca Katedra sw. Antoniego jest najwaniejsza atrakcja turystyczna Padwy, zwlaszcza jako miejsce kultu dla wierzacych. Na zdjeciu pewien jegomosc, ktory wiecznie mi wchodzi w kadr :)

46722731_1196803367136313_4840183488369917952_n

Zagladalismy do chyba wszystkich otwartych kosciolow, palacow i muzeow z napisem "wstep wolny". W jednym z nich moglismy podziwiac pierwowzor "Guerniki" Picassa, natomiast  w Chiesa degli Eremitani moja uwage przykula taka oto tablica

46886289_1196803403802976_7519046305616756736_n

Kochanowski studiowal w Padwie a ta tablica upamietnia dzien jego wyboru przez polskich studentow  na stanowisko radcy.

Padwa moze szczycic sie swoja architektura, urocze podcienia, balkony i finezyjne zdobienie okien. Na zdjeciu ponizej znajduje sie palac, w ktorym przebywal Dante 

46747933_1196803627136287_8466865430869311488_n

Osoba, ktora stoi przed wejsciem do budynku, nie jest klientem. Niestety taki widok jest we Wloszech bardzo powszechny...ale nie chce mowic o polityce wiec nie pisze nic wiecej. Osobiscie wole, gdy budynki ozdabiaja postacie ponizej

46795026_1196803440469639_5106287094955769856_n

W wielu miejscach Padwy mozna podziwiac street art, ktorych tworca jest Keny Random.

Pobyt nieco za krotki ale satysfakcjonujacy. Jesli ktos sie wybiera do Padwy to koniecznie niech zajdzie na kawe do Caffe Pedrocchi, to kawa z dodatkiem miety i kakao. Te specyficzna  slodkosc pije sie bez mieszania, kosztuje 3 euro, mysle, ze warto sprobowac :)

Poza Matrixem?

eliatrieste

Na poczatek opowiem jak mi tam bylo na kursie medytacji. Otoz, po pirwsze  nie byl to kurs, po drugie nie byla to typowa forma medytacji, czyli taka gdy sie siedzi w pozycji kwiatu lotosu. Bylo to cos w rodzaju tai chi, ale mialo inna nazwe, ktorej oczywiscie nie pamietam. Zajecia prowadzi mezczyzna w starszym wieku, reszta to same kobiety. Wlasciwie podobalo mi sie nawet bardzo zatopienie sie w powtarzanych ruchach ciala. Niewielka grupa w niewielkiej sali, przyjemnie i kameralnie, i gdy juz bylo mi tak dobrze, moj  letarg przerwalo wejscie do sali kolejnej kobiety, stalam przy drzwiach a ona zostawila je otwarte "bo tu tak duszno"... Okazalo sie, ze ta baba prowadzila czesc druga zajec. Uczestnicy klada sie na materacykach, wiekszosc ma ze soba kocyki i poduszeczki. Baba zaczyna wprowadzac nas w stan relaksu... ale drazni mnie jej glos, mialam wrazenie, ze sama jest znerwicowana... potem zaczyna grac na gongach, misach i dzwoneczkach, przyznaje, calkiem przyjemna muzyka. Po ostatnim uderzeniu gongu wszyscy sie budza, ja nie musialam bo nie zasnelam, a nastepnie opowiadaja o wrazeniach, ktos wychodzil z ciala, ktos widzial biale bizony itd. 

Mimo uprzedzen do Baby, bylam przekonana, ze pojde na kolejne zajecia. Jestem typem nadwrazliwca i wszystko przyjmuje bardzo emocjonalnie, wiec gdy trzeba podjac jakas decyzje daje sobie kilka dni na ochloniecie. Nastepnie zadalam sobie pytanie, ktore zadal mi Lui " cz na pewno chcesz na to wydawac pieniadze?" Odpowiedz brzmiala "nie".

Pewnego dnia stalo sie cos dziwnego, usiadlam wygodnie (po turecku) i otworzylam usta by mowic... do Boga, zadnych wyuczonych formulek ale szczera rozmowa. Na poczatku jest dziwnie tak gadac do siebie ale juz po kilku zdaniach wiedzialam, ze nie jestem sama... Nie modlilam sie juz wieki cale i zapomnialam jakie to uczucie. Szukalam substytutow a mialam do dyspozycji taki prosty sposob. Cudowne doswiadczenie, w dodatku za darmo!

Nie wiem, czy jest to odpowiednie miejsce do opowiadania o tym, bo  wiara jest czyms bardzo intymnym ale sprobuje wyjasnic moje wyobrazenie Boga. Dawno temu z grupa przyjaciol w naszym domu  podziwialismy mape kosmosu, uzmyslowilo mi to jak nieistotni jestesmy jako ludzie, jak malency wobec nieskonczonosci. Spojrzalam na nasze akwarium i porownalam sie z tymi rybkami w nim plywajacymi. Co taka rybka moze wiedziec na temat tego co jest poza jej akwarium? Czlowiek ma tendecje do tlumaczenia Stworcy  ale  zapomina, ze jego poznanie  jest porownywalne do poznania akwarystycznej rybki. Rybka nie ma pojecia o tym jak sie gotuje brokuly na przyklad, wiec ja, jako czlowiek z trzeciego wymiaru, nie moge miec pojecia o rzeczach spoza mojej rzeczywistosci. Plywam sobie w moim akwarium i dziekuje za codzienny pokarm dla rybek i sprawnie dzialajacy filtr powietrza. 

Mam nadzieje, ze nie urazilam niczyich uczuc religijnych :)

 

 

Wychodzenie z Matrixa

eliatrieste

Wlasnie wrocilam z targu, bo jak juz kiedys pisalam, w srode rano jest targowisko w mojej dzielnicy. Pan straganiarz na moj widok tak sie ucieszyl, ze az mnie ucalowal, mimo, ze mial kolejke :) Taak, bylam zaskoczona, bo kupuje tylko troche warzyw i owocow raz w tygodniu ale tydzien temu mnie nie bylo, bo pracowalam...

Jednak nie o tym chcialam pisac, ale o tym co dzieje sie w moim wewnetrznym swiecie. Od zawsze czulam sie inna, niezrozumiana,  chociaz zewnetrzne  dostosowanie do swiata wychodzilo mi dosc dobrze. Wiele lat temu zafascynowal mnie film Matrix, pasowal idealnie do tego, co wowczas przezywalam decydujac sie opuscic kosciol katolicki i zostac Adwentystka. Przeslanie filmu jest proste, swiat rzeczywisty jest zupelnie inny od tego, ktory nam sie przedstawia jako prawdziwy.  Od lat zyje poza jakimkolwiek kosciolem ale mam wewnetrzna potrzebe rozwoju duchowego. Jestem na etapie poszukiwan. Mimo wielu propozycji w internecie, jeszcze nie trafilam na to MOJE COS.   

Jutro po poludniu ide poraz pierwszy w zyciu na kurs medytacji. Probowalam robic to sama ale chyba gdzies popelniam blad bo nie przynosi mi ona tych blogich wyciszajcych efektow, o ktore mi chodzi. Niezobowiazujaco zobacze jak jest, a jak mi sie spodoba, to sie zapisze. Jest to rodzaj medytacji w ruchu, nazwy nie pamietam, ale tylko ten kurs jest w godzinach mi odpowiadajacych. Licze tez na poznanie ciekawych osob. Wszyscy znajomi wokol mnie mowia jedynie o polityce, emeryturach, imigrantach, chorobach a  dla urozmaicenia jest sport, taniec i obsmarowywanie nieobecnych. Potem Lui sie pyta, czemu zawsze siedze cicho...  Czy ten kurs  medytacjei mi sie do czegos przyda? nie wien i sie  nie dowiem, jesli nie sprobuje :)

 

Carmina i Arturo

eliatrieste

Kilka lat temu mialam zaszczyt pracowac dla cudownej pary staruszkow, pisalam kiedys o nich TUTAJ.  Na wlasne oczy zobaczylam, ze prawdziwa milosc istnieje i istnieja tak krysztalowe osoby, pelne dobra i szlachetnosci. Cale ich mieszkanie zapelnialy pamiatki z podrozy oraz dziela Arturo, przede wszystkim obrazy ale bylo tez kilka rzezb. Najbardziej podobala mi sie figurka rozesmianego chlopca, ktoremu udalo sie zchwytac rybe.

Wraz z odejsciem Arturo do Nieba, zakonczyla sie moja praca dla tej wspanialej rodziny bo Carmina potrzebowala calodobowej opieki ale pozostalam nadal w serdecznych relacja z rodzina. W sierpniu, na dwa tygodnie przed slubem mojego syna, Carmina dolaczyla do swojego Arturo. Kilka dni temu ich corka Rita poinformowala mnie, ze oprozniaja mieszkanie, spytala, czy chce wziac sobie cos na pamiatke z prac jej ojca. Dziwnie bylo zobaczyc prawie puste mieszkanie, pod sciana byly poustawiane rozne obrazy, z ktorych moglam wybrac sobie jeden. Byly to glownie krajobrazy i kila sztuk martwej natury. Gdy juz w myslach wybralam ten jedyny, Rita zaproponowala, ze moze chce wziac ktoras z figurek, byly dwie do wyboru...to bylo jak sen, rozesmiany rybaczek, trafil w moje ramiona bez chwili wahania

44936522_1176722522477731_8744592133786173440_n

Jak widac , nie jest to jakis drobiazg :) Gdy cala szczesliwa juz chcialam sie pozegnac z krzatajaca sie rodzina, by juz  nie zawrac im glowy, Rita mnie pyta, czemu nie wybiore jeszcze jakiegos obrazu... to sie nazywa potegowanie szczesliwych niespodzianek...

Powrot do domu autobusem z rzezba wazaca kilka kilogramow i obrazem byl dosc sporym wyzwaniem, ale jaka radosc! 

45009599_1176722472477736_4617191328982237184_n

 Dawno temu ktos mi powiedzial, "nie martw sie, zobaczysz, ze dobro wraca" , jak widac, czasem wraca w bardzo specyficznej postaci :)

Spokojny czas

eliatrieste

Dawno juz nie mialam takiego spokojnego czasu jak obecnie. Po odejsciu z pralni pracuje niewiele, tzn. jakies 20 godzin tygodniowo, wiec nareszcie mam duzo czasu dla siebie. Lui jest w pracy lub gra w tenisa lub jezdzi na MTB, wiec chata wolna. Mieszkajac w kawalerce  nie jest latwo miec przestrzen tylko dla siebie.  Spodobalo mi sie ogladanie  youtube w telewizorze, lubie kanaly podroznicze, o rozwoju osobistym i takie troche z innej bajki np. wyklady Davida Icke, sa niesamowite mimo kiepskiej jakosci.

Czas wolny wykorzystuje tez na rzeczy bardziej przyziemne, np. doprowadzilam do porzadku zawartosc szafy (mamy taka szesciodrzwiowa na cala sciane) i innych domowych zakamarkow, do ktorych trzeba miec czas i checi. Nareszcie mam okazje pojsc na targowisko, ktore jest na moim osiedlu tylko w srode rano. Ostatnio zakupilam kilogram oliwek, bo byly tak pyszne, ze te ktore kupilam w zeszlym tygodniu zniknely w mgnieniu oka. Warzywa i owoce z takich straganow smakuja o wiele lepiej niz te ze sklepu i przede wszystkim sa zdrowsze. Sprawia mi duza frajde takie robienie zakupow, sraganiarze podsuwaja cos do skosztowania, zachwalaja swoje produkty, jest tak...wlosko :)

Pracy dodatkowej na sile nie szukam, mialam okazje wrocic  do moich starych znajomych, co maja dom z tarasem i cudownym widokiem na morze ale zdecydowalam, ze tam nie wroce, bo po prosu malo placa a dojechac trzeba na drugi koniec miasta i polaczenie komunikacja miejscka jest fatalne. Kilka dni temu dalam ogloszenie na tutejszym portalu, napisalam z pomoca Lui, zeby bylo ladnie i poprawnie...otrzymalam kilka dwuznacznych propozycj a jedna z nich byla dosc zabawna, pan oferuje 50 euro, jesli pozwole sobie by mogl mi polizac stopy... 

Poza tym pogoda caly czas dopisuje, wekendy spedzamy na lonie natury, w najblizsza niedziele bedziemy zbierac oliwki u przyjaciol, w poprzednia niedziele odbywaly sie 50-te miedzynarodowe regaty zeglarskie, w ktorych moze wziac udzial prawie kazdy, kto ma odpowiednia lodz.  Zawody sa w 14 kategoriach i bralo w nich udzial blisko 2700 zaglowek, wspaniale widowisko, chyba jedyne takie na swiecie , popatrzcie sami Barcolana

Pozdrawiam serdecznie :)

Moussaka - apetyt na greckie smaki

eliatrieste

43466837_1162249527258364_8485511541758623744_n

Po powrocie z Santorini postanowilam wprowadzic "musake" do mojego  jadlospisu. Poniewaz jadalam ja wielokrotnie, za kazdym razem w innej tawernie, wiedzialam juz jak mniej wiecej ja przyrzadzic i sprobowalam swoich sil w moich skromnych domowych warunkach. Co prawda zajrzalam dla upewnienia na kilka kulinarnych stron, tak polskich  jaki i wloskich, w rezultacie powstala moja wersja. 

Sladniki:

kilka ziemniakow ugotowanych w mundurkach

1-2 baklazany

okolo 0.5kg mielonego miesa (ja uzywam wolowego)

Przecier pomidorowy lub cos w tym rodzaju

cebula, czosnek, olej/oliwa

sol, pieprz, oregano

sos beszamelowy (maslo, maka, mleko, szczypta soli)

Ziemniaki mam ugotowane dzien wczesniej, zeby oszczedzic czas przygotowania. Baklazan kroje w plastry, sole i pozostawiam zeby sobie tak polezal i odpuscil nadwyzke soku, a nastepnie biore sie za przygotowanie sosu.

 Na patelnie wrzucam pokrojona w kostke cebule i 1-2 zabki czosnku, smaze i dodaje mieso mielone , nadal smaze na wolnym ogniu okolo 15 minut i wlewam przecier pomidorowy. Ja uzywam tutejszego, zrobionego z kawalkami pomidorow ale mozna dodac taki, jaki jest pod reka, jesli sos jest za gesty, nalezy dolac troche wody. Sol, pieprz i oregano wedlug upodoban, poniewaz lubie oregano, wiec go sobie nie zaluje :)

Obrane ze skorki ziemniaki kroje w pasterki i ukladam w naczymiu zaroodpornym i posypuje odrobina soli i jeszcze troche oregano...

43359024_1162249613925022_4508402818146631680_n

 Plastry baklazana osuszam recznikiem papierowym i obsmazam z obu stron przez chwile. Na ziemniaki rozkladam polowe sosu miesnego, potem ukladam warstwe baklazana,  klade reszte sosu i kolejna warstwe baklazana

43466837_1162249527258364_8485511541758623744_n1

To wszysko przykrywamy sosem beszamelowym. Mozna kupic gotowy ale jest naprade prosty w wykonaniu. Rozpuszczam lyzke masla na wolnym ogniu i dodaje lyzke maki caly czas mieszajac, najlepiej za pomoca trzepaczki. Po malu wlewam mleko caly czas mieszajac, zeby nie porobily sie grudki. Mleka nalezy dodac tyle by uzyskac odpowiedna, niezbyt gesta konstystencje. 

43283499_1162249450591705_4578149771318919168_n

 43288219_1162249570591693_443119554114093056_n

Wkladamy moussake do piekarnika nagrzanego do 180° i pieczemy okolo 45 minut. Po wyjeciu z piekarnika dobrze jest odczekac kilanascie minut, zeby porcje nam sie nie rozpadaly przy wykladaniu na talerz.

43245697_1162249497258367_7664822138502643712_n

I to by bylo na tyle, zycze smacznego!

P.S. Lui stwierdzil, za moja moussaka jest jeszcze smaczniejsza, niz ta w Grecji :)

© Mi chiamo Elisabetta
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci