Menu

Mi chiamo Elisabetta

Czyli moje nowe życie w Trieste

Wpis pokarnawalowo powalentynkowy

eliatrieste

 

Tydzien temu w sobote poszlismy imprezowac karnawalowo, zgodnie z tutejszym obyczajem, ktory jest czyms w rodzaju przymusu.    O ile iles tam lat temu nie moglam sie doczekac takich imprez, to teraz nie podzielam tego entuzjazmu, co nie oznacza, ze sie zle bawilam, chociaz prawde mowiac, muzykanci pozostawiali wiele do zyczenia. Zaczeli od piosenek, przy ktorych tanczono tango, walczyka a jak doszli mazurka, to juz zwatpilam czy w ogole dadza mi potanczyc. Bo tutaj taka moda, ze wiekszosc osob uczeszczala na kursy tanca... Na szczescie potem dalo sie poskakac i karnawal byl bardziej karnawalowy

27752530_974978669318785_8893922450909676100_n

Po kilu dniach przyszla pora na walentynki, ktore przeminely skromnie ale na slodko, bo obdarowalismy sie czekoladkami :) Lui w ramach walentynkowego swietowania obiecal, ze pojdziemy w sobote na kolacje do "Antico Spazzacamino". Wlasciwie to bylo tak, ze ogladalismy juz dawno temu program "4 restauracje" i akurat byl odcinek z Trieste. Bylam zachwycona wyzej wymienionym lokalem i kilka razy mowilam, ze chcialbym to miejsce odwiedzic, no i wreszcie zostalam zaproszona :) Lokal jest niewielki, w dzielnicy oddalonej od centum, tam raczej turystow nie uswiadczysz, chociaz po programie w telewizji "Spazzacamino" odzylo i bardzo dobrze, bo ze wszech miar na to zasluguje.

photo2jpg

 Zdecydowanie moje klimaty, moze nieco klaustrofobicznie ale jest dobra muzyka na zywo, a jedzenie... juz dawno tak dobrze i smacznie sobie nie pojadlam, taka przystawka dla przykladu:

anticospazzacamino

 Na pewno tam wroce, pewnie nie za szybko bo takie przyjemnosci troche kosztuja:) 

Tydzien niespodzianek

eliatrieste

Mowiac szczerze,  ten tydzien do latwych nie nalerzal. Juz w poniedzialek mialam niewygodna rozmowe w pracy, z ktorej wynikalo, ze moja przyszlosc w niej nie jest stuprocentowo pewna... Obecnie mam umowe do marca na pol etatu, od kwietnia mialam przejsc na caly etat... och, ucierpialo moje ego... 

W pracy numer dwa tez  musialam stawic czola pwenym niejasnosciom, wynikajacym glownie z tego, ze z moim pracodawca komunikuje sie zazwyczaj droga mailowa, a te przechodza przez sekretariat, sekretarki sa dwie, jedna jest uprzejma i kompetentna a druga na odwrot. 

Zeby bylo ciekawiej, mialam tez zaskakujaca rozmowe z Synciem, ktory oznajmil mi, ze chyba, prawdopodobnie, prawie na pewno, ale jeszcze nie wie jak i kiedy zamieza sie zenic... Podczas rozmowy popijalam czerwone wino i sie zachlysnelam na te wiadomosc. Pytam spokojnie, czy to nie za szybko skoro znaja sie ze dwa miesiace. Odpowiedz Syncia: " Mamus, jakie dwa? Cztery!" No, jak cztery, to juz co innego prawda... 

Tak wiec musze sie wstrzymac z planami wakacyjnymi, a planowanie wakacji to moje ulubione zajecie, ach... 

 Zmieniajac temat, pochwale sie jeszcze moimi lutowymi pelargoniami. Zdjecie zrobilam przed  wichurami i deszczem ze sniegiem, ktore urozmaicily ten  tydzien i wedle zapowiedzi urozmaicenia takowe beda mialy miejsce jeszcze w przyszlym tygodniu. Tak wiec chialam uwiecznic piekny widok za oknem zanim spozniona zima mi ten widok zmieni i bedzie widac tylko kije od szczotki itp. :)

 

20180201_135036

Styczniowe to i owo

eliatrieste

We wpisie pod koniec stycznia mialam zaplanowane samouwielbienie i chwalenie sie tym, ze nauczylam sie plywac. Jak latwo sie domyslic takiego wpisu nie bedzie. Wykupilam sobie pakiet prywatnych lekcji, pakiet dobiegl konca i moj budzet takze, a plywanie to nadal przyszlosc. Nadal boje sie wody, ale strach ma juz mniejsze oczy :) Lek przed woda siedzi sobie w moim ciele juz prawie 50 lat, wiec nie tak latwo sie go pozbyc, jesli jednak go pokonam to bede nareszcie mogla w pelni  sie cieszyc morzem i ta wizja dodaje mi odwagi :) 

W marcu jedziemy do Rzymu, ktorego jeszcze nie widzialam, tzn widzialam tylko przejazdem kilkanascie lat temu. Lui zawsze mi powtarzal, ze go Rzym nie interesuje, bo tam same zlodzieje itp. Powiedzialam wiec, ze jade sama... no i jedziemy oboje :) Mamy bezposredni pociag, piec godzin jazdy i jestesmy w centrum Wiecznego Miasta. Puki co nie moge planowac pozniejszych wyjazdow, taki na ten przyklad Berlin w sierpniu... W marcu mam miec przedluzona umowe, to sobie zaczne planowac :)

Moim kolejnym, bardzo osobistym sukcesem jest wynik ostatniej mammografii. Juz przywyklam do tego, ze wyniki zawsze byly podejrzane, wiec robiono jeszcze usg, czasem wysylano do chirurga itd. No wiec mniej wiecej co pol roku badania mialam robione. Po ostatniej wizycie, powiedziano mi, ze badanie musi zostac powtorzone na innym sprzecie, bo cos tam cos tam. Zadzwonili do mnie juz na drugi dzien i ustalili inny termin. Po badaniu kazali poczekac w poczekalni a potem przyszla pielegniarka i powiedziala magiczne slowa  " wszystko w porzadku, moze pani juz isc ". No wiec poszlam, z blogim poczuciem ulgi :))

Na zkonczenie najprawdziwsza wiosna po moim domem

27336940_966560813493904_510767753136845229_n

Tutaj nazywaja je kwiatami karnawalowymi, jeszcze niesmiale ale juz ciesza oczy. Wczoraj oczyscilam je nieco ze starych lisci, zeby podkreslic ich urode :)

W mojej dzielnicy zobaczylam juz kwitnaca mimoze, bylam zaskoczona, bo to marcowe kwiaty. Mam nadzieje, ze luty nie przyniesie przykrych niespodzianek w postaci mrozu.

27331844_966560926827226_3499755199246992432_n

Po pstryknieciu zdjecia zauwarzylam, ze pod krzewm siedzi sobie ktos, wiec poprosilam, zeby spojrzal na mnie...

27067754_966560856827233_1975892409165580052_n

 Bardzo wymowne spojrzenie :))

Retrospekcje

eliatrieste

Moje wielkie zmiany zyciowe zaczely sie dawno temu, gdy z depresja trafilam do psychologa. Wychodzac z tunelu czytalam wszystko o psychologii, co tylko bylo dostepne w bibliotece. Komputera ani internetu wowczas nie posiadalam. Moja historie bardziej szczegolowo opisalam tutaj.

Zanim znalazlam sie w Trieste, gdzie zyje szczesliwie u boku kochanego mezczyzny, przeszlam dluga droge, ba, to nie byla droga tylko pole minowe. Czasem zastanawiam sie, jakim cudem udalo mi sie wyjsc  z pewnych sytuacji. Wiekszosc tarapatow sprowadzalam na siebie sama, poszukujac szczescia pakowalam sie w zwiazki i romanse, liczne dlugi itp. itd. Gdy dostalam propozycje przybycia  do Trieste postawilam wszystko na jedna karte, rzucialm prace, porzyczylam pieniadze na bilet i znalazlam sie calkiem sama w obcym swiecie bez grosza przy duszy. Czlowiek, ktory mial mi pomoc okazal sie oszustem, co prawda dal mi dach nad glowa i pomogl w znalezieniu pracy ale wymyslil sobie, ze to ja go bede utrzymywac a on bedzie gral w kasynie i spedzal cale dnie w barach... Pierwsze miesiace pracowalam praktycznie za darmo, bo wzial od mojego pracodawcy wysoka zaliczke... W Polsce pozoztawilam  niepracujace jeszcze dzieci i dlugi w bankach, nie trwalo dlugo gdy wierzyciele upominali sie o swoje pieniadze. Przez telefon dowiadywalam sie, ze  w domu pojawiali sie gazownicy w celu odlaczenia gazu... w lutym popekaly rury od ogrzewania...

Bylam bliska obledu, co jeszcze K... mi sie przydarzy!? Pracowalam jako opiekunka i mialam czas na myslenie siedzac z chora babcia. Postanowilam na przekor wszystkim negatywnym wydarzeniom napisac to:

"Marzenia sie spelniaja! Jestem wspaniala i madra kobieta. Kocham swiat i ludzi a swiat i ludzie mi to odwzajemniaja. Mam w sobie nieograniczone zasoby pozytywnej energii, radosci, optymizmu i szczescia. Kocham Zycie a Zycie kocha mnie! Jestem szczesliwa. Wszystko co mnie otacza jest dla mnie dobre i pozytywne. Przepelnia mnie radosc i spelnienie."

Czytalam ten tekst wielokrotnie w ciagu dnia, byl luty 2012. Z czasem czytalam coraz pweniejszym glosem az nauczylam sie go na pamiec. Zdobylam sie na odwage poszukiwania mieszkania do wynajecia, znalazlam ogloszenie pewnej pielegniarki, ktora poszukuje wspollokatorki, mieszkanie bylo niedaleko mojej pracy wiec zadzwonilam i umowilam sie na spotkanie. Powiedzialam, ze nie moge wplacic trzymiesiecznej kaucji i opowiedzialam w skrocie moja sytuacje. Wprowadzilam sie na drugi dzien. W kilka miesiecy pozniej zmienilam prace i poznalam Lui...

Gdy teraz zdarzaja mi sie gorsze dni, wracam pamiecia do tych wydarzen by uswidomic sobie jak dluga droge przeszlam, co osiagnelam i ile dobrego jeszcze przede mna.

 

Sprawozdanie

eliatrieste

Na poczatek kilka slow jak minela podroz w czasoprzestrzeni czyli wizyta w domu rodzinnym. Otoz, wracajac do Polski a konkretnie do mojego mieszkania i mojego miasteczka  mam wrazenie, ze czas stanal w miejscu, tak jakby cale szesc lat tutaj to byl tylko sen. Wkladam moje stare ubrania i przeistaczam sie w mamo-babcie, w tej nowej roli czuje sie znakomicie :) Prawdopodobnie bylo to moje ostatnie takie przesiadywanie na sarych smieciach, corka z zieciem juz przeprowadzili sie do nowego mieszkania. Syn nie bedzie chcial mieszkac w moim starym lokum  bo i tak wedruje po swiecie. Prawdopodobnie oddamy w wynajem, decyzja jeszcze nie podjeta.

Z synkiem sie nie widzialam, poza nim, z cala rodzina. Siostra ze szwagrem wyprawili siateczny obiad na 25 lecie malzenstwa, lzy wzruszenia sie laly ciurkiem, zwlaszcza jak mama odspiewala piosenke o srebrnym weselu. Mikolaj spisal sie na medal, Wnusiatko okazalo sie najgrzeczniejszym dzieckiem w okolicy,  a ja mam co czytac  : ))

Na czas przerwy swiatecznej zawiesilam przestrzeganie diety i obrzeralam sie wedlinami, kabanosami (te przywiozlam sobie i tutaj) i innym polskimi pysznosciami, ktore tylko w Polsce smakuja. Obkupilam sie w kilogramy sliwek w czekoladzie, bo to tutaj hit wsrod moich wloskich przyjaciol, o Luiu nie wspominajac :))

Nadarzylo mi sie przypadkowe spotkanie z moim podwojnie ex chlopakiem, w ktory bylam na zaboj zakochana majac lat 17, ale on zakochal sie w innej a potem spotkalismy sie po dwudziestu latach gdy obydwoje bylismy znowu do wziecia i to byl szal, juz prawie chcielismy sie pobierac gdy rozum mi wrocil... tym razem to ja zdecydowalam o rozstaniu a on bardzo przezywal. Gdy sie spotkalismy usciskalismy sie serdecznie zyczac sobie wszystkiego najlepszego. 

Po powrocie do Trieste zawsze dochodze do siebie 2-3 dni, nadmiar wrazen zawsze powoduje u mnie taki przejsciowy stan  dezorientacji. No ale byl Sylwester, tym razem nie w lokalu ale w domu przyjaciela, kazdy cos tam przyniosl, i bylo wesolo, wyskakalismy sie i radosnie przywitalismy Nowy Rok. Nastepna taka impreza za miesiac w urodziny gospodarza domu.

Plany na ten rok zapisane, o ich realizacji pewnie nie raz bede tutaj wspominac ale wiem, ze to bedzie dobry rok :))

 

 

Felice Anno Nuovo!

eliatrieste

Po powrocie z podrozy w czasoprzestrzeni spiesze skladac zyczenia noworoczne, bo potem moge nie zdazyc :)

Wszyskiego co dobre na ten Nowy Rok 2018!!!

image

Natale

eliatrieste

Po wlosku Boze Narodzenie to po prostu Natale, wiec wiadomo o czym bedzie wpis:)

Za dwa dni wylatuje swietowac z moimi kochanymi i jestem pelna radosnego poddenerwowania. Do mojej walizki nie zmiescila sie polowa rzeczy, ktore zamierzam zabrac w podroz, wiec pozyczylam od tesciowej walize odpowiednich rozmiarow i zaraz zaczne ja pakowac.

Lece sama, Lui woli zostac tutaj a ja bede miala wiecej czasu dla wnusia, corki i calej reszty familii. Niestety nie zobacze sie z synkiem, wczoraj wyruszyl do Niemiec z przyjaciolmi i wraca dopiero po Nowym Roku; ja na Sylwestra juz bede w Trieste... Pocieszal mnie, ze moze przyjedzie do mnie latem, ach, nie widzialam go ponad rok...

 Tydzien temu popruszylo u nas sniegiem sugerujac, ze jest zima i powinno byc zimno, potem padalo przez tydzien co tutaj jest rzadkoscia, zazwyczaj nie pada dluzej niz dwa dni z rzedu, bo przychodzi Bora i przewiewa chmury. Wczoraj wlasnie troche powialo i dzis znowu swieci slonce. Na moim balkonie niezmordowanie kwitna pelargonie, widac zimno im sluzy

25442761_943044655845520_26547882694569385_n

 

Trudno myslec o Swietach przy takich widokach, wiec dla rownowagi nastroju jest takie okno

25399091_943044672512185_5047635630105415285_n

Mikolaj prezent juz mi dostarczyl coby nadchodzacy rok byl zdrowy i smaczny :)

25443300_943044702512182_7890032114065585325_n

 

Poniewaz w najblizszych dniach nie bede miala czasu na pisanie wiec na zakonczenie przedstawiam tutaj  kolekcje moich wloskich Mikolajow, ktorych przybywa z roku na rok :)

25446402_943044699178849_831908461624845009_n

 WSZYSTKIEGO CO NAJLEPSZE KOCHANI, OBFITOSCI ZDROWIA, OPTYMIZMU, RADOSCI I SZCZESCIA

BUON NATALE!!!

Niedzielny poranek

eliatrieste

 Od kiedy lepiej mi ze soba sam na sam tym, mniej mnie w towarzystwie, rowniez tym wirtualnym. To chyba dobrze? :) Przyznam, ze przez jakis czas nie czulam sie najlepiej, tak fizycznie jak duchowo. Po wyjezdzie moich bliskich w sierpniu bylo mi po prostu zle na duszy, popadalam w melancholie, Lui mnie draznil i towarzyszylo mi ciagle zmeczenie. Przed wyprawa do Paryza wysluchalam wykladow dotyczacych zdrowia, ktore znalazlam  na  blogu centrumperspektywa. Zastosowalam tylko niektore zasady i jak juz pisalam w  poprzednim wpisie, dobrze mi idzie :) Zdecydowanie lepiej sie czuje gdy nie jadam (prawie) glutenu. Znalazlam w sklepie spaghetti z maki kukurydzianej, dzieki czemu nie ma mowy o dalszym traceniu wagi :)

Przyszla pora na poprawienie stanu ducha, tutaj przyszlo mi z pomoca odkrycie, ze jest ktos taki jak Mateusz Grzesiak, polubilam goscia  :) Lubie ludzi, ktorzy ida pod prad, maja swoje pasje i sa po prosu pozytywni. Jaka to ulga posluchac kogos, kto mysli podobnie, uwalnia sie od stereotypow. Media wrecz bombarduja dramatycznymi informacjami, gdzie sie nie ruszyc, kogo nie posluchac, wszyscy biadola, wyciagaja smety sprzed lat jakby bierzacych utrapien brakowalo. O ile moge unikam czytania i ogladania tego co powoduje pogorszenie samopoczucia, na pewne rzeczy po prosu nie mam wplywu wiec po co sie zatruwac? 

Teraz jestem juz myslami w podrozy do Polski, wiekszosc prezentow juz jest zrobiona tzn. zakupiona. Lui wlasnie mi oznajmnil, ze w czwartek Mikolaj zrobi dostawe dla mnie, prezent dokladnie przeze mnie  wybrany, tj. blender i wyciskarka do sokow :)

Tym czasem w moim kochanym Trieste jak nie pada to wieje, lub jedno i drugie, co nie przeszkadza cieszyc oczy i napawac duma, ze regionalna stocznia takie oto cudo stworzyla i z duma zaprezentowala, byl nawet prezydent  i fajerwerki :)

24301087_934994056650580_8120725407207102282_n

20171130_124955

 Stateczek na 5 tysiecy osob, wysoki na 20 pieter... 

24177175_934994133317239_8048793772118392903_n

Piazza Unita piekna nawet w deszczu

24176830_934994093317243_3314548228100182744_n

A miedzy jednym deszczem a drugim taki widok z okna :)

24059195_934994193317233_7689015227998976559_n

 

Zamyslona ja

eliatrieste

Od nadmiaru mysli nie wiem od czego zaczac wiec, mimo, ze czasem zabieram sie za pisanie, potem wszystko kasuje, "mysle wiec znikam" mozna byloby powiedziec :)

W nowej pracy swietnie sie odnajduje, pracowalabym wiecej jednak pracodawca mowi, ze na razie nie ma takiej potrzeby, ale od wiosny prawdopodbnie przejde na caly etat. Od kwietnia do sierpnia jest najwiekszy ruch w Lavaderii wiec planowanie urlopu w tym czasie nie wchodzi w gre...  w takim razie  juz planuje jakis marcowy wypad jeszcze nie wiem gdzie. Fundusze mam mniej niz skromne puki co, dopiero odrobilam Paryz a tu juz swiateczny wyjazd do kraju za pasem...

W domu milosc kwitnie, chociaz Lui od czasu do czasu przeistacza sie w Mr. Hyde, ja w takich momentach mentalnie pakuje walizki a po ich mentalnym spakowaniu znow je rozpakowuje bo ukochany Lui powraca.  Na szczescie takie urozmaicenia codziennej sielanki  sa sporadyczne bo  staje sie coraz pewniejsza siebie a Mr. Hyde lagodnieje. 

Wczoraj bylismy w kinie na "Borg McEnroe", dzieki Luiowi polubilam tenis i  namowilam go na pojscie na ten film. Napady furii tych genialnych tenisistow czasem przypominaly zachowania Luia, ciesze sie, ze  lepiej zrozumialam na czym takie reakcje polegaja. Ja odreagowuje stres i trudne sytuacje placzem i popadaniem w stany melancholii. Najlepiej mi pomaga praktykowanie wdziecznosci...tutaj nasuwa mi sie retrospekcja, gdy po raz pierwszy przeczytalam o praktykowaniu wdziecznosci, praca w hipermarkecie za najnizsza krajowa, dwoje zbuntowanych nastolatkow do wychowania, dlugi po uszy i totalne poczucie bezsilnosci... Jesli porownac te sytuacje z obecna, moge powiedziec z cala stanowczoscia: "to dziala!"

Na zakonczenie powiem, ze trwanie w mojej  diecie idzie mi calkiem dobrze, praktycznie nie jadam pieczywa i cukru, w zamian jem zdecydowanie wiecej owocow i warzyw. Mam wiecej energii i czuje sie swietnie, jedyny skutek uboczny to chudniecie, ktorego nie potrzebuje bo mam niemal idealne cialo (przyzaje narcyztycznie :) Do niczego sie nie zmuszam, jesli mam na cos ochote to sobie na to pozwalam. Jem dla przyjemnosci i zdrowia a im zdrowszy posilek, tym wieksza przyjemnosc :)

 O, taka przyjemnosc na przyklad :)

23380197_10210512636433310_5643338363850973886_n

A tu przyjemnosc innego typu :)

22519264_10210339345541146_3224951188550390944_n

Paryskie wspomnienia cz.III ostatnia

eliatrieste

 Lista rzeczy do zobaczenia byla prawie w calosci odhaczona ale cos tam jeszcze mielismy w planach zobaczyc, a wiec w droge, jak zwykle poranny spacerek przez Pola Marsowe... Czego jak czego ale nowozencow w Paryzu nie brakowalo ...

22552333_910073802475939_1525882495188886672_n

 Wymyslilam sobie, ze pojedziemy metrem do Lasku Bulonskiego bo chce zobaczyc niedawno wybudowane Foundation Louis Vuitton, Lui sie buntowal ile mogl ale uspokoilam go, ze do srodka nie bedziemy wchodzic i zwiedzanie bedzie tylko zewnetrzne, wiec pojechalismy zobaczyc to cudo... wrazenia raczej srednie. Lasek Bulonski to nie zaden lasek ale las i taki kontrast z tym nowoczesnym gmachem... moze wieczorem, gdy jest oswietlone robi lepsze wrazenie...

22519180_910073582475961_6100457561550678955_n

 Wrocilismy metrem do centrum, i tradycyjnie z buta ruszylismy popatrzec sobie na to i owo. Luwr zwiedzilismy cztery lata temu wiec teraz tylko popatrzylismy sobie na jego majestatyczne i zachwycajace uroda palace. 

22549487_910073195809333_2114110783892636706_n

Niedaleko Luwru znajduje sie Palac Krolewski, ktorego jeszcze nie widzielismy. Szkoda, ze nie jest dostepny dla zwiedzajacych, ale pospacerowalismy sobie po jego pieknym ogrodzie

 

22528567_910073695809283_9196862055664234758_n

 

 Spacerujac co chwila dostrzegalam cos do podziwiania, ot chociazby taka galeria sklepikow z hotelem... 

22554781_910073012476018_5862762133945127230_n

 Spacer wzdluz Sekwany po paryskiej wyspie...

22549610_910073145809338_6000425497277159511_n

 

22549598_910073139142672_1430958018193879360_n

 Tak spacerujac dotarlismy do kranca  wyspy gdzie mozna bylo sobie usiasc i podziwiac flore i faune :)

22552322_910073185809334_2211857939148267331_n

 20171009_180205

Pod wieczor udalismy sie posilic do dzielnicy oddalonej  od tradycyjnych turystycznych szlakow. Spokojne, urocze uliczki a lokale zapraszaly do wejscia swoja paryska przytulnosca. Wiem, ze wroce tam podczas kolejnej wizyty w Paryzu. Mialam w planach wizyte w muzeum Marii Curie ale bylo zamkniete :)

22688593_910073669142619_7201634887009612830_n

  Po kolacji jeszcze krotki spacerek ...

22552824_910073639142622_4905023949544375228_n

 

Do apartamentu wrocilismy w miare wczesnie bo trzeba bylo przygotowac walizki, zeby rano nie robic wiele zamieszania. Samolot mielismy po poludniu ale szczesliwie moglismy zostawic bagaze w mieszkaniu wybierajac sie na ostatni poranny spacer. Kierunek Pola Elizejskie a po drodze  most Alma. Pod pomnikiem sa zawsze swieze kwiaty dla ksieznej Diany...

 22539997_910081225808530_1203813970436108619_n

 

 

22528135_910073769142609_8043133514426949176_n

 

 Ponizej ulubine miejsce Luia, zrobil tutaj niezliczona ilosc zdjec a ja spokojnie czekalam az sie chlopak nacieszy :)

22549548_910073742475945_3416303578767725869_n

 

Wrocilismy po walizki i pojechalismy na lotnisko Orly na spokojnie  bo "check in" zrobilismy juz sobie rano w telefonie. Na lotnisku cos nam jednak nie pasowalo, nie moglismy znalezc naszego lotu na tablicy... a gdy znalezlismy okazalo sie, ze lot jest ANULOWANY! Francuzcy kontrolerzy lotow zrobili sobie strajk...No i sie zaczely atrakcje... Nastepny lot naszej linii byl za dwa dni...moze easyJet ma jeszcze miejsca do Wenecji... Jak sie mozna bylo domyslic, pasazerow z podobnymi problemami nie brakowalo, alulowano znaczna ilosc lotow...Easyjet w pierwszej kolejnosci pomagal swoim pasazerom ale trafilismy na profesjonalnego goscia, ktory cierpliwie wyszukiwal nam wolnych miejsc i znalazl na jutro rano z innego lotniska...trzeba bylo doplacic roznice... Lui przezornie karty platnicze zostawil w domu... na szczescie strczylo nam gotowki... Uff, a teraz co, nocleg na lotnisku? Lui w takich niespodziewanych sytuacjach ma blokade szarych komorek i najzwyczajniej w swiecie wpada w panike. Ja jestem zawsze opanawana i staram sie myslec logicznie. Mowie wiec, ze jest dopiero piata po poludniu a lot jet o 9 rano, kochanie, zadzwon do naszego apartamentu, moze jeszcze mozemy przenocowac jedna noc. Mialam racje, wlascicielka dala nam dodatkowo super znizke...

Potem juz poszlo wszysko gladko, wrocilismy cali i zdrowi. Lui jak do tej pory nie uzyskal ani grosza od Transavii, dzis wyslal kolejnego maila...

 I to by bylo na tyle :)

20171010_103244

© Mi chiamo Elisabetta
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci