Menu

Mi chiamo Elisabetta

Czyli jak nauczyłam się kochać siebie i moje nowe życie w Trieste

W kilku slowach

eliatrieste

Spojrzalam na date ostatniego wpisu...no troche mnie nie bylo... niemoc tworcza, melancholia, potrzeba bycia sama ze soba...

 Wlasciwie wszystko jest ok, kocham i jestem kochana,  chodze z usmiechem do pracy ale pracuje nie za wiele, spotykam sie od czasu do czasu ze znajomymi a okazji nie brakuje bo i swieta i wysyp urodzin, dzis na przyklad sa urodziny Luia.

Wczoraj z tej okazji byl rodzinny obiad, bylo swieto narodowe we Wloszech, wiec wszyscy mieli wolne. Rodzina Luia to jego syn, mama, tata i ja,  wiec zapakowalismy sie do samochodu i jedziemy do lokalu, zazartowalam, ze moja rodzina nie zmiescilabyby sie w autobusie...

 Za kilka dni mija szesc lat od mojego przybycia do Trieste, moge szczerze powiedziec, ze ostatnie piec byly najpiekniesze w moim zyciu a to dopiero poczatek, bo zamierzam zyc dlugo i szczesliwie :)

 

Madryt cz IV i ostatnia

eliatrieste

Mieszkajac w centrum Madrytu  mozna spokojnie dojsc piechota do prawie  wszyskich atrakcji turystycznych. Mielismy wiec do wykorzystania jeszcze kilka przejazdow metrem. Zastanawialismy sie co by tu jeszcze zobaczyc i w hiszpanskim przewodniku znalazlam cos o nazwie "Matadero". Miejsce malo znane wsrod obcokrajowych turystow  a warte zobaczenia, zwlaszcza w taka pogode :)

P_20170328_162004

 P_20170328_155410_2IMG20170330WA0009

 Niegdys byly tu rzeznie, ubojnie, hale produkcyjne, targowiska...W latach 70-tych zamkieto zaklady i wszystko zaczelo popadac w ruine, potem miasto postanowilo przeznaczyc teren i obiekty na " centrum przemyslu kreatywnego ". W  hali bylej ubojni znajduje sie awangardowe kino, odbywaja sie tu projekcje kina alternatywnego...czujecie klimat? W innych budynkach miesci sie szkola baletowa, w innych odbywaja sie kursy  flamenco, jogi, historii sztuki i wiele innych przeznaczonych dla osob w roznym wieku.

Widzac grupke emerytow postanowilismy podazyc za nimi, doszlismy do hali, z ktorej dobiegala muzyka w latynoskich rytmach. Zagladamy, a tam cala hala wypelniona tanczacymi emerytami. Babcie odstrojone, odmalowane, na obcasiku, dziadkowie pod krawatem. Wtorkowe popoludnie, a oni tam rozesmiani i tanczacy. Wzruszylam sie, to bylo piekne.

Z atrakcji bardziej dla ciala niz ducha dodam, ze w Madrycie  jest Primark, na Gran Via i wyglada to tak:

P_20170325_180159

 Jest przestrzenny, trzypietrowy i jak widac ludziom sie podoba. Udalo mi sie na spokojnie pozwiedzac ten przybytek rano, zaraz po otwarciu ale  powiem szczerze, ze nie jest to moje ulubione miejsce. W temacie odziezowym, duzo ciekawszym obiektem do zwiedzenia jest kilkupietrowy  hiszpanski Desiguale, tam tloku nie bylo :)

20170328_175850

Foto z wszechobecna policja...takie czasy...

Na zakonczenie wrzucam taka oto fote:

20170329_083733

 Bo ja tak pysznych slodkosci nigdzie jeszcze nie jadlam, te akurat kupilismy w ciastkarni pod domem...

I takim to apetycznym akcentem podroz po Madrycie zamykam :)

Madryt cz. III

eliatrieste

Kazde zwiedzanie Madrytu ma w planach Museo del Prado, nie jestem zbytnim wielbicielem sredniowiecznych dziel sztuki ale stwierdzam, ze to muzemum trzeba zobaczyc.

P_20170327_122401

Mnie konkretnie interesowaly obrazy Boscha, wyprzedzil swoim talentem owczesne czasy o kilkaset lat. Niestety nie wolno bylo robic zdjec, ale Lui jak to Wloch, ma gdzies zakazy i pstrykal z ukrycia, niestety efekt jest widoczny...

P_20170327_1251171

Ponizej Velazquez...

P_20170327_111737

Innego dnia wybralismy sie do Centro de Arte Reina Sofia, nie jest to najpopularniejsze muzeum ale tylko tu mozna zobaczyc to:

P_20170326_112234

Kolejne zdjecie robione z ukrycia, patrze na to zdjecie i nie moge sie nadziwic, ze mialam przywilej ogladac oryginalna Guernike... Oczywiscie bylo jeszcze wiele innych arcydziel Salvadora Dali na przyklad.

 Lui nie chcial slyszec o zwiedzaniu kolejnych muzeow, wiec nie nalegalam za to Park Retiro obeszlismy wszesz i wzdluz, tym bardziej, ze pogoda zrobila sie prawdziwie wiosenna. Preferuje parki w stylu angielskim bo sa bardziej naturalne ale i tutaj bylo sie czym zachwycac, takie tuje dajmy na to:

IMG20170330WA0001

 20170328_120332

 20170328_120949

20170328_112027

W dniu wyjazdu mielismy jeszcze pol dnia wolnego wiec zaplanowalismy sobie, ze zwiedzimy slynny ogrod botaniczny mieszczacy sie obok Muzeum Prado, liczylismy na to, ze nasze walizki bedzie mozna oddac na bagaz przy kasie biletowej ale nie bylo takiej mozliwosci. Ciaganie za soba walizek po alejkach przez jakies 2-3 godziny wcale nam sie nie usmiechalo ale ja juz mialam gotowy plan awaryjny: zwiedzenie pobliskiego Museum Thyssen... Lui oczywiscie mial mine cierpietnika, jednak pozniej zmienil zdanie i byl zachwycony, tym bardziej, ze mozna bylo robic zdjecia do woli

 20170329_105015
20170329_104828

20170329_1053291

P_20170329_110853

20170329_111054

Tyle arcydziel, ze glowa mala, zdecydowanie mielismy za malo czasu, zeby oczy i dusze nacieszyc...

Zostalo mi jeszcze co nieco do opowiedzenia, wiec cdn.

Madryt cz.II

eliatrieste

Pierwszego dnia a raczej popoludnia ruszylismy w miasto na rozeznanie terenu i cieszylismy sie jak dzieciaki bo juz po kilku minutach spaceru dotarlismy na Plaza Mayor, a potem Palac Krolewski a potem Puerta del Sol, z trafieniem z powrotem do apartamentu bylo gorzej bo nam sie wszystkie uliczki poplataly, mapka malutka a obydwoje nie wzielismy okularow... :)

Drugi dzien, sobota rano, Lui mowi, ze nie pada wiec moze od razu do Santiago Bernabeu, wiec wyruszylismy, tym razem metrem.

17458132_10208684587933240_4091200587525792958_n

17498947_10208684587053218_8511428576064950030_n

 20170325_105350

Ze mnie jest kibic raczej sredni, ale lubie takie zwiedzanie; Lui pstrykal na dwa aparaty i filmowal a ja robilam selfie i tak przelecialo jakies trzy godzinki. 

Potem powrot do domu, jedzenie, odswiezenie i w miasto az do upadlego... ja padalam juz po 21... W miescie robilismy takie  mniej wiecej przystanki 

20170327_165442

Mercado de San Anton bardzo przypadl mi do gustu, mozna bylo sobie spokojnie usiasc i odpoczac bez chaosu i nadmiaru turystow.

Innym miejscem, ktore przypadlo mi do gustu bylo "Museo del Jamon" czyli po naszemu "muzeum szynki". Jest ich kilka  w Madrycie, w tym, ktore mi sie spodobalo mozna bylo sobie cos zamowic i wypic na stojaco, mozna bylo nabyc sobie cos jak w klasycznym sklepie lub isc do restauracji na pierwszym i drugim pietrze  gdzie wszystko taaakie smaczne i wcale nie drogo zwlaszcza, ze to w samym centrum.

20170327_210312_2

Tak mi zasmakowaly tamtejsze wedliny, ze przed wyjazdem zakupilismy prawie dwa kilo, troche jako upominek dla Luiowych rodzicow ale znaczna wiekszosc czeka w mojej lodowce jeszcze nie odpieczetowana :)

cdn.

 

 

 

 

Madryt cz.I

eliatrieste

Poniewaz lotnisko w Trieste jest lotniskiem na peryferiach gdzie nie dosc, ze malo co lata to jeszcze daleko tzn. jakies 40 km  wiec czesciej korzystamy z lotniska w Wenecji ( 160 km), troche sporo ale lotow do wyboru do koloru. Madryt byl na mojej liscie "Marzenia do spelnienia" od dawna ale nie moglam znalezc bezposredniego polaczenia i w koncu mi sie udalo.

Jak juz pisalam wczesniej, prognozy pogody dla Madrytu byly fatalne ale my bylismy optymistycznie nastawieni. Troche nam mina zrzedla po przybyciu na lotnisko bo przywital naz ziab i wiatr ale przynajmniej nie padalo. Wyruszylismy na poszukiwanie stacji metra, plan dotarcia do apartamentu mielismy dokladnie zapisany ze szczegolami...nie przewidzielismy jednak, ze linia nr.8 laczaca lotnisko z miastem jest obecnie w remoncie... Na szczescie byl darmowy autobus do najblizszej stacji metra a kierowca wytlumaczyl i wyrysowal nam na mapce gdzie mamy sie przesiadac. Dotarlismy bez problemow do naszej stacji "Tirso de Molina" gdzie lalo jak z cebra a musielismy jeszcze trafic pod dany adres...

Gdy zestresowani nieco dodarlismy wreszcie na miejsce przywital nas przemily wlasciciel  i nareszcie poczulam sie jak w domu. Mieszkanko bylo cieplutkie, czyste i przytulne. Zaparzylam kawe, w miedzyczasie przestalo padac i nareszcie zaczely sie moje prawdziwe madryckie wakacje...

17499553_10208693523516624_6269517858327176313_n

Powyzej Plaza Tirso de Molina, ponizej Plaza Puerta del Sol i jej atrakcje

17458108_10208688080060541_8228963050117759025_n17424699_10208688080220545_1968950508940484527_n

Oblegany przez turystow Mercado de San Miguel

17425004_10208684965102669_2912842688508283123_n

Palacio Real od strony ogrodow

 20170326_163806

Obowiazkowe foto na Plaza de Espania 

IMG20170326WA0025

cdn.

© Mi chiamo Elisabetta
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci