Menu

Mi chiamo Elisabetta

Czyli jak nauczyłam się kochać siebie i moje nowe życie w Trieste

Jesienne sprawozdanie

eliatrieste

Jestem ciagle na etapie przyzwyczajania sie do rytmu pracy tzn. rano, potem cztery godziny przerwy i znowy do pracy... mieszkam na peryferiach i trace mase czasu na dojazdy... No ale ciesze sie, ze mam prace, szczerze mowiac to nawet zrezygnowalam z jednej, najmniej korzystnej, by miec choc troche czasu dla siebie. 

Jesien gorliwie nadrabia zaleglosci deszczowe, wiec na weekendowe spacery raczej nie ma co liczyc. Chociaz udalo nam sie tydzien temu skorzystac z chwilowego przejasnienia i ze spaceru wrocilismy z ukrytymi w mojej torebce grzybami. Tutaj grzybow zbierac nie wolno bez specjalnej legitymacji, tzn. mozna chyba siedem sztuk do papirowej torebki... Nawet myslalam, zeby sobie taka legitymacje wyrobic, trzeba zdac egzamin ze zajomosci grzybow. Puki co, nie mam na to czasu i ochoty.

Od kilu dni bawie sie w zmiane diety. Kiedys bylam wegetarianka ale niewiele to mialo wspolnego ze zdrowiem, bo uzywalam w kuchni duzo cukru, bialej maki i ogromne ilosci mleka i jego przetworow. Teraz chcialabym ograniczyc do minimum cukier, pieczywo i mieso, zobaczymy na ile mi wystarczy wytrwalosci :) Mam szczere poparcie od Luia, nawet zadeklarowal sie, ze kupi do domu blender jak trzeba... pod warunkiem, ze jego cena nie przekroczy okreslonej kwoty...

Na zakonczenie powiem, ze wypad do Paryza, jest juz dopracowany prawie  we wszystkich szczegolach. Bylismy tam cztery lata temu, to byla moja pierwsza wyprawa samolotem i w dodatku do TAKIEGO miasta. Wowczas mieszkalismy w hotelu w odleglej dzielnicy, tym razem mamy wynajety mini apartament w samym centrum, zeby spokojnie cieszyc sie Paryzem. Zeby tylko pogoda dopisala, pozostalo niecale  dwa tygodnie :)

Wspomnienie sprzed czterech lat, musialam sobie zrobic zdjecie pod tym napisem, chociaz na placu nie znalazlam kasztanow :)

994356_240448779438448_672979594_n

 

 

 

 

Vendemmia czyli winobranie

eliatrieste

20170909_100013

Wlasciciele Vinoteki, gdzie zazwyczaj Lui kupuje wino, zachecili nas do wziecia udzialu w wycieczce do najwiekszej winiarni w Sloweni. Region  Collio slynie ze wspanialych winnic tak po stronie wloskiej jak i slowenskiej. W programie wycieczki bylo winobranie, obiad, zwiedzanie winiarni Dobrowo i jej piwnic a na zakonczenie degustacja win.

Nie raz bywalismy z Luiem w tych okolicach w ramach niedzielnego wypadu za miasto, to taka mala Toskania

21557597_10210095186357319_3625016055160714452_n

21433083_890486694434650_5633852094848348654_n

20170909_095453

Pogoda byla niepewna, deszczowe chmury caly czas nam towarzyszyly ale na szczescie nie padalo i moglismy zniwowac :)

20170909_1000131

 21371385_890486741101312_6409192761620258641_n

21462546_890486711101315_4555733893313475640_n

Bylo wesolo i smakowicie, winogrona slodziudkie... Orocz wycieczki z Wloch, byli tez goscie z Ameryki i Chin. W ubieglym roku mieli tutaj caly autokar Polakow i bardzo milo wspominali ten dzien  :)

Po obiedzie udalismy sie na zwiedzanie, tak wedruja winogrona do przetworni...

 21433151_890486864434633_8878830346663299820_n

 A tak w niej laduja...

21617786_890487674434552_6578597896078579954_n

Kiedys uzywano innego rodzaju transportu

21462557_890486751101311_87330482526581437_n

 Piwnice byly niezwykle ciekawe, czesc win nadal przechowuje sie w takich drewnianych beczolkach, te male maja pojemnosc 225 litrow...

21558949_890487221101264_2107662250766098342_n

Stare wina lezakuja w chlodzie i ciemnosciach; nie wolno ich dotykac, zmieniac miejsca polozenia ani czyscic butelek. 

21558607_890487761101210_6953546971887632809_n

 21432769_890487721101214_2365005879128734387_n

Te wina nie sa dostepne w tzw. normalnej sprzedazy, otwiera jedynie znawca na specjane zamowienie.

Po zwiedzeniu piwnic przyszla pora na degustacje, tak to sie zaczelo

21557653_890487031101283_8004207097646549492_n

Czas uplywal w bardzo milej i ciekawej atmosferze :)

21616309_890487631101223_3592793224216915240_n

A to efekt finalowy... nie powiem, wszyscy uczestnicy byli w niezwykle dobrych humorach :))

21369321_890487651101221_4615205750084987722_n

Na zakonczenie mozna bylo oczywiscie zakupic to i owo wiec do domu nie wrocilismy z pustymi rekami :)

20170909_103330120170909_10333020170909_10341920170909_100030

Caporetto

eliatrieste

Lato dobiega konca, tegoroczne bylo niezwykle sloneczne i gorace wiec wolne dni spedzane byly glownie nad morzem. Po odjezdzie moich bliskich potrzebowalam bardzo doladowania moich zyciodajnych zielonych baterii. Powiedzialam Luiowi, ze nie chce nad morze, ja chce do lasu! No i Lui pomyslal troche gdzieby tu sie wybrac, zeby bylo i zielono i nie za goraco. W okolicy jest oczywiscie sporo zieleni, ale spacery po Carso przy 40 stopniach zdecydowanie nie sa godne polecenia.  

Dwie godziny drogi od Trieste lezy male miasteczko w Slowenii, o wloskiej nazwie Caporetto. W czasie pierwszej wojny swiatowej odbyla sie tam tragiczna w skutkach bitwa, poleglo wiele tysiecy Wlochow. Ku ich czci wybudowano sanktuarium, w ktorym zebrane sa szczatki poleglych. Oczywiscie kiedys juz tam bylismy i tym razem postanowilismy zobaczyc cos zupelnie innego, naszym celem byl wodospad Kozjak i rzeka Isonzo. 

Zeby dojsc do wodospadu trzeba bylo przejsc przez most wiszacy, Lui nie powiedzial mi na poczatku wyprawy o tym moscie w obawie, ze sie nie zgodze. Mam lek wysokosci, chociaz wloska nazwa "sofro i vertigini" czyli "cierpie na zawroty glowy" o wiele bardziej do mnie pasuje.

IMG20170827WA0002

20170827_114030

 Przeszlam bez wiekszych problemow, bo jak widac most robi wrazenie bezpiecznego. Spacer odbyl sie w miejscu niezwykle malowniczym i niezadeptanym jeszcze przez rzesze turystow. 

21077554_10209999153396555_2394121794876791925_n

21105813_10209999153076547_2686484188996230654_n

Na ostatnim etapie byly takie kladeczki... na szczescie byly metalowe linki do asekuracji i dalam rade :))

20170827_114607

IMG20170827WA0015

20170827_114611

 Wodospad bajkowy, jak latwo sie bylo mozna domyslic ale mnie najbardziej urzekly widoki rzeki Isonco...

21034426_10209999153796565_9009595448356379077_n

20170827_140112

 21078746_10209999149116448_2167020322791264460_n

20170716_155640

 Wiec reszte dnia spedzilismy mniej wiecej tak :

21192217_10209999148676437_518106770275788558_n

Co prawda woda byla lodowata ale co tam...bylo bosko i na pweno tam jeszcze wroce :)

takie tam

eliatrieste

Ostatno mialam wielka ochote sobie pobiadolic, normalnie to spotkalabym sie na kawie z jakas kumpela i wylala swoje zale i bolaczki i tu jest miejsce na bolaczke numer jeden, czyli brak kumpeli. No taka wybreda ze mnie, ze nie moge trafic na kogos do pogadania o wszystkim i niczym a wlasciwie nie, do pogadania o niczym to akurat towarzystwa mi nie brakuje... Rozwod i emigracja wyeliminowaly moje dawne przyjaznie. tzn przyjaznie nadal trwaja, tylko ze to juz nie to samo, zyjemy w dwoch roznych swiatach i sila rzeczy zacieraja sie wspolne tematy. Chcialabym czasem np.ponarzekac na Luia, tak po babsku no i co? No i nie mam komu. Bo do takich rozmow potrzeba naprawde bratniej duszy, ktorej mozna zaufac, co to nie bedzie ani oskarzac, ani dobrych rad udzielac :)

 Na szczescie mam sporo pracy oraz innych zajec, spotkalam sie z kolezankami wiec jakos napiecie ze mnie zeszlo. Wczoraj przy kolacji siedzimy sobie z Luiem i opowiadamy co nam sie w ciagu dnia przydarzylo i on opowiada, ze spotkal sie z kolegami w meskim gronie, ze sobie ponarzekali na ich baby, jakie to sa upierdliwe, nie do wytrzymania itp. i tak zwyczajnie wcinajac kurczaka z kartoflami Lui kontynuuje opowiadanie mowiac cos w tym stylu "a ja im mowie, ze mi dobrze z Elisabetta, ze jest ineligentna, spokojna, slodka, jak chcemy gdzies wyjsc to wychodzimy, jak nie to zostajemy w domu..." Pytam Luia, czy naprawde tak im powiedzial a on najnormalniej w swiecie "a co mialem mowic, przeciez to prawda" i nadal wcina te kartofle z kurczakiem... 

No wiec ten, moze to i dobrze, ze nie mowilam nikomu jaki z tego mojego Luia egoistyczny egocentryk i nerwus na dodatek i jeszcze...no, jak dobrze, ze tego nikomu nie powiedzialam :D

...i po gosciach...

eliatrieste

Dwutygodniowa wizyta moich bliskich dobiegla konca. Byly to dosc intensywne dwa tygodnie, czas dzielilam na prace, gosci i Luia. 

Tutaj byl moj opis ale blox mi go zjadl, wiec nie bede sie rozpisywac na nowo. Najwazniejsze, ze pocieszylam sie Wnusiatkiem i Corcia i juz planuje wyjazd do Polski na swieta... 

Z Corcia musimy wrocic na spokojnie do Wenecji bo zwiedzanie miasta przy 40 stopniowym upale z dzieckiem na rekach nie bylo zbyt romantyczne :)  Za to wyprawa do Grotta Gigante byla strzalem w dziesiatke, w grocie jest temperatura stala 11°C ... 

Zwiedzilismy ile sie dalo ale i tak najwazniejsze bylo morze i zwiedzanie miasta, czytaj: sklepow :) Najprzyjemniejsze byly wieczory, nareszcie dalo sie oddychac i spacery byly naprawde przyjemne...

20170817_201616

 Teraz mam tylko zdjecia na pocieszenie...

© Mi chiamo Elisabetta
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci